Słowa między głowami

Tak się ostatnio składały dni, że bywaliśmy głównie wśród ludzi w grupkach niewielkich. Niuniek jest przed-przedszkolny, jeszcze pod naszą parasolką, z epizodem za łapkę z nianią. Na małe główki spogląda coraz chętniej i na ogół z radością wyciąga do nich łapkę.

Trafiło się nam wejść dziś w tłum przedświąteczny. Rodzinny głównie. Mijały nas siatki z owadem w kropki, parasolki w kropki i wykropkowane, przeprasowane starannie serwetki na święconkowych koszykach. Niuniek pedałował przez miasto na swoich czterech kółkach, zażyczył sobie wejścia do domu z krzyżem na dachu w celu wysiedzenia stopnia miękkości (każdej) ławki, sprawdzał głębokość kałuż w chodnikowych dziurach. Wszystko to baczniej jakoś niż zwykle rozglądając się po twarzach. Zadumany coraz bardziej wtulał się co czas jakiś. Zwyczajowo wtulał. Przy wtulaniu rozglądając się również.

Obserwowałam przez jakiś czas jak bije się z myślami, jak ugniata coś w głowie ruchami wypracowanymi ciastoliną.
– Widzę, że mocno się nad czymś zastanawiasz, słoneczko.
– Uhmm…
– Chciałbyś mi o tym opowiedzieć?
– Ja nie rozumiem…
– ?
– Dlaczego ludzie tak mało mówią sobie, że się kochają?

Reklamy