Category Archive: Słowa

Ławka

Szłam sobie czas jakiś temu. W trampkach szłam sobie chodnikiem. Krawężnik kusił, by stopę fałszywie postawić i upaść przy. By wytarzać się w tym piachu co się przy nim zbiera, w liściach uschniętych,… Czytaj dalej

Być musi.

Nawleczony przygląda mi się jakoś tak baczniej znad kawy. – Co tam? – Szukam i szukam… – ? – Gdzieś tam musi być. Na bank. – ?? – Pod tym wiecznym uśmiechem, pod… Czytaj dalej

The voice of…

Wiosna to w tym roku czas przełomów znaczniejszych niż zwyczajowe. Podoba mi się bardzo zafurtkowa zawartość jutra. Trochę od środka, a trochę z boku obserwuję też jak głęboki stempel zostawiają aktualne odejścia. Klocki… Czytaj dalej

#enroute

Jestem mobilkowym pstrykaczem. Do bólu permanentnym takim. Zatrzymuję się często, by w piksele złapać nieco wspomnień. Aparat mam przy sobie zawsze. Zawsze. Wczoraj wygrzewałam siedzisko będąc pasażerem. Skanowałam wszystkie odcienie bieli policzkiem sklejonym… Czytaj dalej

Tędy

Mieliście kiedyś taki moment, że właśnie tu i teraz jak nigdy wcześniej zdaliście sobie sprawę, że pomyliliście się na konkretnej krzyżówce na osobistych własnych ścieżkach życia? Ja dziś. To właśnie dziś, idąc polną… Czytaj dalej

Kociołek

Rentgen upierał się, że to ja. Że i kolory moje, i myśli wiecznie nieuczesane, że macki rozproszone srok ogonami, co je złapałam a uciekły i goniłam je aż do poślizgu w kałuży. I… Czytaj dalej

Niebo

Płyniemy nad czterema kołami na zachód. Powieki mijanych kierowców otwarte gdzieś do połowy dopiero. Autostrada przesuwa się za oknem leniwie tak. Niuń w skupieniu obrysowuje palcem zwierzaki na sztywnych kartach, pytajniki posyłając co… Czytaj dalej

Listopadowego ciepła garstka

Oswajanie

Lubię listopad międzygrobowych ścieżek. Lubię zapach przypalanych na zniczach igieł opadłych. Stłumione głosy tych, których bliskich kurz pokrył grubszą warstwą. Liście przykrywające równo zagrabione szlaczki. W smarkatym wieku lubiłam jeszcze topić palec w… Czytaj dalej

Powołany do wolności

Gdy usłyszałam, mając trochę ponad dwadzieścia lat, że ja i ciąża to raczej nie w tym wcieleniu, przeżyłam swoją burzę. To, co zadziało się wiele lat później, życie, które rosło we mnie, ze… Czytaj dalej

Sanatoryjne klimaty

Był taki czas, gdy jako trzymacz kółka w ilości sztuk jeden, rozpędzający kółka w ilości sztuk czterech, nosiłam tetrę. Ogarniałam lusterka, książkowo wkomponowywałam już bagażnik tyłem między zapałki, dwa razy do roku udawało… Czytaj dalej

Gwiazda. I gwiazda.

Jest w polskim ogródku fotograficznym osobistość, którą śledzę raczej pobocznie – lecz z wypiekami i na wdechu. Traf chciał, że pojawić się miała w okolicy bliskiej i zabawić publikę zarówno projektami jak i… Czytaj dalej

Wpis niemal sponsorowany

Zabawka, która da ci wśród dzieci sąsiadów +10 do zajebistości. Niemal-nówka. Nieomal – nieśmigana. Nie z salonu (chyba, że tam zaparkujesz), więc nie traci na wartości zaraz po zmianie właściciela. Firmówka. Jeszcze z… Czytaj dalej

Orlik. Wątki poboczne.

Nie wiem jak w Waszych okolicach, ale u mnie orlik oblegany bywa od świtu do zmierzchu. Przez dzieciory młodsze, starsze i bardzo starsze. Z przewagą dzieciorów męskich najmłodszych i mocno brzuszko starszych. Podjęłam… Czytaj dalej

Syzyfowe prace

Upraszczamy sobie życie. Tak prościej. Lżej. Krócej jest. Upraszczamy sobie ludzi. Zakładając że. No i łatwiej nam z tym. Prościej. Lżej. Czas jakiś temu jeśli słyszałam skrót w temacie własnym, tyczył się zwykle… Czytaj dalej