Pięć metrów światła

Ponieważ psiak mój – ze względu na stan swój – na spacery najchętniej wybywałby leżąc w saniach na poduszkach, mam okazję bardziej dokładnie się rozglądać po okolicy. Za dnia zdarza się i książkę… Czytaj dalej

Tęcza

Potomek mój na świat patrzy z perspektywy metra, zwykle lekko tęczowej. Bycie blisko jego świata potrafi zatrzymać. Często dość. Marszczysz czoło, przetwarzasz słowa raz jeszcze, unosisz brew. Potem uśmiechasz. Wchodzisz w tą tęczę.… Czytaj dalej

Ochronka

W takim dniu jak dziś zabieram smycz i na sześciu łapach wyłapujemy z powietrza krople aby deszcz nie upadł zbyt nisko.

Nuty

W naszym domu muzyczny świat każdy ma swój, choć nie brak w nim wspólnych ścieżek. Gdy pojawił się potomek, pierwszą pozycją nabytą drogą kupna ku uciesze wszystkich były Jazzowanki. Z początków tego zestawu… Czytaj dalej

Opieka

Psi brat starszy potomka młodszego patrzy ostatnio na świat przez zasłonkę z barbituranów. Ów więc mu się plącze, łapki się też. Gdyby nie klimat, zabierałabym na spacer tamborek, szydełko czy inne ręczne robótki… Czytaj dalej

Słoiczki

Taki na przykład pierwszy wieczór, gdy zawołał mnie słowami „mamuś, chodź do mnie, poczytam ci bajkę” i stworzył strzępki opowiastek z obrazków. Takie jedno z pierwszych zdań, które brzmiało „piękne to jest”. Wydech… Czytaj dalej

2016 złapany nieOBIEKTYWnie. Akt pierwszy.

Przygotowując się niedawno do pewnego projektu przeglądałam swoje archiwum. Rok 2016 – kolory, złapane wspomnienia, ciepłe i trudne rozmowy, motywujące kopniaki, eksperymenty, bardzo głęboki rów i zbudowany sobie most, po którym może jeszcze chwiejnie,… Czytaj dalej

Koralik

Odkąd się z Niuńkiem znamy i karmimy, spory kawałek naszego bochenka to dotyk i współpraca. Uwielbiamy bliskość z księgi tysiąca i jednej czułości. Współpraca natomiast jest ścieżką poszukiwań konsensusu spod herbu ulubionego słowa.… Czytaj dalej

#enroute

Jestem mobilkowym pstrykaczem. Do bólu permanentnym takim. Zatrzymuję się często, by w piksele złapać nieco wspomnień. Aparat mam przy sobie zawsze. Zawsze. Wczoraj wygrzewałam siedzisko będąc pasażerem. Skanowałam wszystkie odcienie bieli policzkiem sklejonym… Czytaj dalej

Tędy

Mieliście kiedyś taki moment, że właśnie tu i teraz jak nigdy wcześniej zdaliście sobie sprawę, że pomyliliście się na konkretnej krzyżówce na osobistych własnych ścieżkach życia? Ja dziś. To właśnie dziś, idąc polną… Czytaj dalej

Kociołek

Rentgen upierał się, że to ja. Że i kolory moje, i myśli wiecznie nieuczesane, że macki rozproszone srok ogonami, co je złapałam a uciekły i goniłam je aż do poślizgu w kałuży. I… Czytaj dalej

Punkty kotrolne

Towarzyszenie małemu człowiekowi w stawianiu coraz dłuższych kroków, wzajemne sobie też, to głównie taki czas zwykły w ciągu roku. Bycie sobie tak o. Są i święta. Momenty takie, którymi w czasie przyszłym operować… Czytaj dalej

Noworoczny rekonesans

Kilka kroków wokół domu 😉

Prawda?

Niuń wypływając na językowe wody zgarnia czasem narybku pełną sieć. Wyłuskuje z łusek, patroszy z paprochów, dzieli, mnoży i częstuje hojnie współbiesiadników. Zdarzy się czasem niewydrylowana wisienka na torcie, ale lubię te jego… Czytaj dalej

I jeszcze dłużej…

Miesiące wstecz. Szkic taki się z lata ostał. * * * Odbieram telefon od rodziciela, sądząc że chce mi zaśpiewać do zdmuchiwania świeczki na torcie. A tu: – Widzisz, bo miałem ci zrobić… Czytaj dalej