Prawda?

Niuń wypływając na językowe wody zgarnia czasem narybku pełną sieć. Wyłuskuje z łusek, patroszy z paprochów, dzieli, mnoży i częstuje hojnie współbiesiadników. Zdarzy się czasem niewydrylowana wisienka na torcie, ale lubię te jego… Czytaj dalej

I jeszcze dłużej…

Miesiące wstecz. Szkic taki się z lata ostał. * * * Odbieram telefon od rodziciela, sądząc że chce mi zaśpiewać do zdmuchiwania świeczki na torcie. A tu: – Widzisz, bo miałem ci zrobić… Czytaj dalej

Niebo

Płyniemy nad czterema kołami na zachód. Powieki mijanych kierowców otwarte gdzieś do połowy dopiero. Autostrada przesuwa się za oknem leniwie tak. Niuń w skupieniu obrysowuje palcem zwierzaki na sztywnych kartach, pytajniki posyłając co… Czytaj dalej

Listopadowe ciepło raz jeszcze

   

Listopadowego ciepła garstka

Serducho w kwadratach

Miał wisieć. Mam nadzieję, że nie utonie. Miało być równo. Jest. Mniej więcej. Miało się sznurkami oplatać przed wyłowieniem treści. Sznurki są takie raczej mniej więcej. Miał się dać zrobić migiem. Namigałam się,… Czytaj dalej

Partyjka

Niuń pomyka w stronę Morfeusza niespiesznie tak, na wstecznym trochę. Tu podrzuci balona, tam ułoży przy poduszce piętnastego misia, małpkom w szafie szepnie „słodkich snów”, trochę potańczy do nutek pod czupryną, wybuziakuje tatę.… Czytaj dalej

Tuli

Aktualna niuniowa faza na mamę płynie pod banderą ciepłej łapki. Obecność ma niezbędna jest w sensie geograficznie najbliższym. Oznacza to na przykład – przytulanie przy ubieraniu zarówno między koszulką a bluzą jak i… Czytaj dalej

Na dobre i na złe

Ciężkochmure niebo skraplało się dość sumiennie, więc po wyjściu ze szpitalnej windy szykowałam się na sprint-slalom w kierunku auta. Nurkując w torbie w poszukiwaniu kluczyków, po zawietrzmej dostrzegam zawianego ciut, lekko wczorajszego towarzysza… Czytaj dalej

Oswajanie

Lubię listopad międzygrobowych ścieżek. Lubię zapach przypalanych na zniczach igieł opadłych. Stłumione głosy tych, których bliskich kurz pokrył grubszą warstwą. Liście przykrywające równo zagrabione szlaczki. W smarkatym wieku lubiłam jeszcze topić palec w… Czytaj dalej

Rocznica

Szukając weselnej knajpy kierowaliśmy się i językiem i smyczą. Znaczy miało być smacznie, miło, ale żeby się w razie sprzyjającej pogody goście nie rozbiegli po krzakach. Wracamy tam kilka razy w ciągu roku,… Czytaj dalej

Dusza

Dobnostopy stawia niekiedy kroki , które rozkruszają mnie na cukier w kostkach. Ślimaki w grupach zawsze są zatrzymaniem nad „cudowną rodzinką”, przekąski psiaka w kształcie zwierzątek trafiają do pyska w parach, bo im… Czytaj dalej

Powołany do wolności

Gdy usłyszałam, mając trochę ponad dwadzieścia lat, że ja i ciąża to raczej nie w tym wcieleniu, przeżyłam swoją burzę. To, co zadziało się wiele lat później, życie, które rosło we mnie, ze… Czytaj dalej

Poranne menu

Ponieważ dnia poprzedniego Morfeusz porwał Niunia w objęcia dopiero w okolicach godziny duchów, a spieszy nam się nigdzie, zalegamy jak warzywka. Testujemy po raz tysięczny miękkość kocyków i ciepło wtuleń. Niuń zaliczył już… Czytaj dalej

Podsłuchane

Podreptuję sobie z wolna dawno nie odwiedzanymi szlakami, wdychając kurz opadły w kuluarach kultury przez duże K, wiedzę w grube mury wsiąkniętą przez dziesięciolecia i taką lepką wilgoć ciepłego dnia przy fontannie ściętej… Czytaj dalej