Funkcja

Spacer. Zabraliśmy psiula na kupasik. Jesteśmy na tyle daleko od cywilizacji, by Niuń trzymał smycz i na tyle blisko, by smycz być musiała. Trajektoria młodzieżowego nieodgadniona jakaś taka. – Słoneczko, idziemy teraz w… Czytaj dalej

Cisza przed

W czasie gdy cała biało-czerwona polska połączyła się za pomocą pilotów z zielonym dywanem, jedenaście orzełków latało z mniejszym lub większym polotem, jak mawiał Kaziu Gie ‚bramka była jedna a piłki dwie’ –… Czytaj dalej

flower power

Wybywając na weekend szalone 50 km od domu zapakowaliśmy się w piątkę po dach. Kontuzja szpitalna dnia pierwszego po padzie prostym na bruk jednego z biesiadników osadziła nas mocniej w przestrzeni i pozwoliła… Czytaj dalej

Kredka

Gdzieś na mojej orbicie porusza się strzała. Sześciolatek szybkobiegacz taki. W myślach odkąd pamiętam nazywałam go kredką, ponieważ jego cztery ściany temperować go próbują z każdej strony, sam on zaś obrazy słowem potrafi… Czytaj dalej

Dialogi piłką się toczą

  Niedzielne leniwe popołudnie. Gdzieś w świecie rozpłynęli się ludzie spompowani adrenalinowym pęcherzem przystrojonym w skórkowe sześcioboki. I sześciopaki. I różnych cali wyświetlacze. Na ulicach cichosza. Brat mój temczasem, za zasługi dla świata… Czytaj dalej

I jeszcze dłużej…

Taka sytuacja. Odbieram telefon od rodziciela, sądząc, że zamierza mi zaśpiewać do zdmuchiwania świeczki na torcie. A tu: – Widzisz, bo miałem ci zrobić dżem. I jak jechałem, to pani z truskawkami jeszcze… Czytaj dalej

O jeden palec mniej

Lubię rytuały takie naszoniuńkowe. Bliskie takie. Opuszczanie asfaltu, by zaszyć się w zbożu, gdy słońce zachodzi i pomarańczą maluje nam nosy. Niuńkowy poranny sprint po kilkudziesięciometrowych włościach w poszukiwaniu kompletu dwu- i czterołapnych… Czytaj dalej

Znaczenie

  Mamo… Mamuś…. Moja mama tu jest… Uśmiecha. Każdy z tych zwrotów uśmiecha przynajmniej jeden kącik, gdy wspólny jest z uchem, do którego ma trafić. I jeszcze jeden: Mamuś, przytul mnie, chcę się… Czytaj dalej

Kadr dla M.

Dla wszystkich, które dziś mają święto. Życzę, by było Wam dziś lekko. Z poczuciem, że dobrze jest jak jest. Najlepiej 🙂  

Ciemność

Tego, że od jabłoni jabłko upaść potrafi daleko, przykładem jestem raczej słusznym. Korzystając z życia poczętego na równi pochyłej – na upadku nie skończyłam. Turlam się dalej. Czasem, gdy zefirek się jakiś trafi,… Czytaj dalej

Tłumacz

Po turbulencjach medycznych nieażtakdawnych, ostatnie tygodnie spędziliśmy dreptając, a też i biegnąc czasem, po ścieżkach zdrowia. Dziś, po kilku z rzędu nocach w trybie czuwania i dniach przy pacjentach sztuk jeden (w porywach… Czytaj dalej

Echolokator

  Z wolna kroczy sobota, zostawiając w miniaturowej kuchni i okolicach wesołą mozaikę różnych konsystencji. Z ich kolorowych resztek próbuję z Niuńkiem upichcić brownie. Gdzieś odpływam na moment, a ocknięciu towarzyszy zniknięcie małych… Czytaj dalej

Widok przed oknem

Wracamy z pracy. Ślubny prowadzi. Się. I nas przy okazji. Pieseł umościł się na siedzeniu pasażera, więc ostał mi się w przemieszczaczu jedynie drugi rząd. Oboje wiemy, że niczego dobrego to nie wróży.… Czytaj dalej

Przychodzi baba do weterynarza

  Ludzie, którzy z pasją wykonują to czym żyją na codzień to miód na moją duszę. Bywa, że samo obserwowanie ich to podkówka w górę, a możliwość współbycia podnosi endorfiny tak jak trzylatkowi… Czytaj dalej

Psiego domownika skutki uboczne

Jeszcze zanim pojawił się u nas czterołapny dopełniacz rodziny, moja starszyzna już postawiła na nim kreskę. Nie, żeby czymś im się przysłużył, przerobił buty na puzzle czy stolik na zapałki. Nic z tego.… Czytaj dalej